Przedstawiam korzyści z preparatów roślinnych, które wspierają organizm w trakcie zwiększonego obciążenia i wzmacniają jego zdolności adaptacyjne – zarówno pod względem metabolicznym, jak i emocjonalnym. Omawiam co mieści się w kategorii adaptogenów, na ile pomagają, komu mogą pomóc i czy faktycznie można je uznać za panaceum na stres, jak bywa to czasem przedstawiane?
Czy jest sens wspomagać się z zewnątrz?
Najpierw chcę zwrócić się do osób, które postawiły na rozwój własnymi siłami i nie podoba im się pomysł, żeby w jakikolwiek sposób być zależnym od jakichś substancji. Jako ideę rozumiem to i w zasadzie podzielam, jako ogólny kierunek rozwoju.
Proponuję rozważyć jednak taką perspektywę: jeśli zależy nam na budowaniu samodzielnych umiejętności regulowania własnego nastroju, sam fakt stosowania substancji wspomagających nie będzie kluczową kwestią. Najważniejszy będzie sposób, w jaki z nich korzystamy.
Czym innym jest sytuacja, w której korzystamy z ułatwień, jakie stwarzają, żeby dzięki temu wykonywać różnego rodzaju praktyki i krok po kroku rozwijać umiejętność regulowania własnego stanu psychicznego. W ten sposób przybliżamy się do większego wpływu na swój stan wewnętrzny. Problem pojawia się, gdy chcemy w całości polegać na zewnętrznym wspomaganiu. Wtedy pozostaniemy zależni od substancji dostarczanych z zewnątrz, bo nie rozwiniemy własnych umiejętności i zasobów.
Adaptogeny – podobnie jak inne aspekty dbania o zdrowie, typu odżywianie, sen, ruch – nie zastąpią pracy mentalnej, która jest potrzebna, żeby móc się rozwijać. Potrafią za to stworzyć lepsze warunki do jej wykonywania. Tak, jak łatwiej jest trenować fizycznie mając energię dzięki właściwemu odżywianiu i odpowiedniej ilości snu, niż kiedy energii nie mamy – tak samo łatwiej jest pracować nad zmianą, kiedy mamy pewną werwę do działania albo choć trochę poczucia spokoju wewnętrznego, niż kiedy jesteśmy apatyczni lub pełni niepokoju.
Podobna zasada dotyczy różnych metod pracy nad sobą. One także tworzą dla siebie nawzajem warunki. Trudno będzie praktykować allowing czy medytację przy bardzo silnym krytyku wewnętrznym, często uaktywniających się flashbackach emocjonalnych albo mocno rozregulowanym autonomicznym układzie nerwowym. Metodę trzeba dobierać do tego, co w danym momencie jest „na powierzchni”, a więc przysparza najwięcej cierpienia – uwzględniając przy tym, że przyczyny cierpienia mogą układać się warstwowo.
Podobnie jest z oddziaływaniami wspierającymi leczenie i regulację. Zioła, adaptogeny, grzyby lecznicze, odżywianie, sen, ruch czy oddziaływanie na punkty akupunkturowe nie zastępują pracy wewnętrznej, ale mogą tworzyć warunki, w których łatwiej ją wykonywać. Kiedy lęk, napięcie albo poziom pobudzenia w układzie nerwowym choć trochę się obniżą, łatwiej jest praktykować, medytować, korzystać z psychoterapii albo podejmować bardziej świadomą pracę nad sobą.
Jedno działanie nie zastępuje drugiego. Wspólnie mogą jednak tworzyć warunki, w których układ nerwowy stopniowo wraca do równowagi.
Niestety, niektóre stany rozregulowania, nawet jeśli początkowo zaczęły się z powodów emocjonalnych, z biegiem lat mogą zyskiwać komponent somatyczny. Układ nerwowy i różne sprzężenia neurohormonalne mogą trwale utracić właściwy balans, jeśli przeciążenia trwają zbyt długo. Czasem potrzebna jest dodatkowa pomoc na poziomie fizjologicznym – w tym zmiana sposobu odżywiania, poprawa snu, ruch albo właśnie zastosowanie adaptogenów.
Jak dobierać adaptogeny?
Zasadniczo, preparaty ziołowe można wybierać na dwa sposoby:
- Samodzielnie wypróbowując różne adaptogeny, kierując się dostępnymi opisami ich działania i obserwując efekty (tak robi większość osób);
- Odbywając konsultację u lekarza medycyny ajurwedyjskiej (lub tradycyjnej chińskiej, ale to oznacza inną paletę ziół), który dobierze preparaty bardzo indywidualnie, kierując się aktualną potrzebą organizmu. Wizyty kontrolne powtarza się co miesiąc lub dwa, do uzyskania równowagi w organizmie. W tym czasie możemy też uczyć się wpływu, jaki wywierają poszczególne zioła obserwując nasz organizm.
Polecam szukać lekarzy ajurwedy, którzy mają pełne, kilkuletnie wykształcenie. Nie zaś osób, które szkoliły się wyłącznie na kursach. Nie deprecjonuję wiedzy zdobywanej na krótszych formach szkoleniowych, jednak do postawienia prawidłowej diagnozy przez lekarza ajurwedyjskiego potrzebny jest bardzo szeroki zakres umiejętności, którego przyswojenie wymaga czasu. Dlatego kompleksowe wykształcenie powinno być bazą. Pewien czas temu odkryłem, że takich lekarzy można odszukać poprzez międzynarodową organizację Art Of Living, która koordynuje pracę gabinetów medycyny ajurwedyjskiej w niektórych miastach na świecie, także w Polsce.
Adaptogeny
Czym są?
Adaptogeny to grupa kilku, może kilkunastu roślin, pochodzących z różnych rejonów świata, o specyficznych właściwościach. Zawierają w swoim składzie wiele substancji aktywnych, a przy tym występujących w takiej kombinacji, że przynosi to na szerokie działanie regulujące pracę organizmu. Wspierają ciało i psychikę w przystosowywaniu się do zmiennych warunków środowiska i właśnie ze względu na pomoc w adaptacji do zewnętrznych wyzwań zyskały swoją nazwę.
Wiedza o tych roślinach i ich działaniu pochodzi w dużej mierze z medycyny ajurwedyjskiej oraz z tradycyjnej medycyny chińskiej (TCM). Są to stare systemy medyczne, istniejące od około 3000 lat, w których działanie adaptogenów było wysoko cenione. Przybywa również współczesnych badań naukowych potwierdzających ich skuteczność, do tego na poziomie analogicznym do stosowanych obecnie leków. Przy czym adaptogeny działają szerzej (ze względu na złożony skład) i zwykle są pozbawione wielu efektów ubocznych występujących w przypadku leków.
Trzeba jednak pamiętać, że chociaż są bardzo pomocne w odzyskiwaniu równowagi i zdrowia, nie zastąpią jednak w całości własnej pracy nad zmianą (jak np.: wzmacnianie poczucia wartości, osłabianie wewnętrznego krytyka, wyciszanie flashbacków emocjonalnych, oswajanie i rozumienie emocji, budowanie autonomii oraz zaufania do siebie).
Jak działają?
Zakres działania adaptogenów jest zwykle dosyć szeroki, często obejmuje kilka różnych narządów w organizmie. W przeciwieństwie do leków psychotropowych ich wpływ nie ogranicza się więc tylko do psychiki. Każde z tych ziół wykazuje przy tym trochę inny, specyficzny dla siebie profil właściwości. Chociaż wiele z nich przywraca równowagę w pracy układu nerwowego, różnią się mechanizmami działania i przez to typem uzyskiwanych efektów. A także zakresem działania na inne układy niż nerwowy.
Jedne z nich w większym stopniu wyciszają niepokój, inne poprawiają obniżony nastrój. Wiele z nich równocześnie dodaje energii, ale w różnym stopniu, zależnie od specyfiki danego zioła albo mieszanki. Jedne z nich pochodzą z ajurwedy, inne z TCM.
Na przykład Ashwagandha łagodzi niepokój (i w tym sensie działa uspokajająco), ale też podnosi bazowy poziom energii. Z kolei Schisandra wycisza stan nadmiernej gotowości i aktywacji układu nerwowego (zmniejsza przez to napięcie), ale nie wpływa tak wyraźnie na poziom energii. Rhodiola z kolei podnosi nastrój i wycisza skłonność do reagowania złością, a więc uwalnia od drażliwości, która czasem występuje razem z obniżonym nastrojem. Podobnie pod tym względem działa Shankapushpi również łagodząc drażliwość (łatwość popadania w irytację), ale działa też przy tym wyraźnie przeciwlękowo. Z tych względów w tradycyjnych systemach medycznych łączono je czasem ze sobą, żeby uzyskać pożądane u danej osoby efekty.
Poza oddziaływaniem na pracę układu nerwowego, wszystkie rośliny z tej grupy wykazują dodatkowo też inne korzystne działania, w różnych konfiguracjach (np. przeciwzapalne, regulujące metabolizm glukozy, poprawiające funkcje poznawcze, wspierające pracę wątroby, układ odpornościowy, krążenia, rozrodczy). Co bardzo ważne, są przy tym bezpieczne i nie powodują uzależnienia.
Wybór typu preparatu (proszek, kapsułki, krople) oraz jego aktywność.
Zależnie od właściwości danej rośliny, działanie lecznicze mogą wykazywać różne części, takie jak korzenie, owoce czy liście. Na rynku dostępne są preparaty w różnych formach: susz do sporządzania naparów, kapsułki (z mielonym suszem lub ekstraktami) oraz ekstrakty wodno-alkoholowe (nalewki). Zakres działania preparatu zależy nie tylko od rodzaju rośliny, ale także od jakości użytego surowca i sposobu jego przetwarzania.
To samo zioło może być uprawiane w różny sposób, zbierane w odmiennym momencie, a także różnie przetwarzane i przechowywane. Te czynniki znacząco wpływają na aktywność preparatu, który kupujemy. Na przykład, zdarza się, że preparat innego producenta działa słabiej, mimo identycznego składu deklarowanego na opakowaniu. Podobne różnice mogą wystąpić między partiami produkcyjnymi tego samego producenta. Zwracają na to uwagę osoby zajmujące się leczeniem ziołami, ale przekonałem się również o tym osobiście.
Dlatego warto wybierać produkty renomowanych firm o sprawdzonej jakości. Najlepszym rozwiązaniem jest korzystanie z preparatów polecanych przez lekarzy medycyny ajurwedyjskiej lub tradycyjnej medycyny chińskiej, którzy mają doświadczenie w ich stosowaniu.
Susz rośliny (np. sprasowany w tabletkę czy pakowany do kapsułki) zawiera pełne spektrum składników, podobnie jak dobrze sporządzona nalewka. W niektórych przypadkach stosowanie suszu wymaga przyjmowania względnie większych ilości, co może być mniej wygodne. Jednak w większości sytuacji dobrze się sprawdza. Kiedy susz jest „spakowany” w tabletkę czy kapsułkę unikamy konieczności smakowania zioła, co czasem jest dużą zaletą.
Specyfiką ekstraktów z ziół jest z kolei to, że posiadają procentowo ustalony poziom jakiegoś wybranego składnika aktywnego. Na pierwszy rzut oka wygląda to na zaletę względem surowca naturalnego, którego parametry mogą się różnić zależnie od regionu uprawy oraz pory zbioru. Trzeba jednak uwzględnić, że nie mamy gwarancji, że ekstrakt zawiera pełne spektrum aktywnych składników zawartych w roślinie. A jest ich bardzo dużo (w jednej roślinie co najmniej kilkadziesiąt) i wciąż jeszcze nie wiemy, które z tych substancji i w jakiej wzajemnej proporcji oraz synergii odpowiadają za oczekiwane efekty działania. Jeśli sięgamy więc po ekstrakty, można się z jednej strony liczyć z silniejszym działaniem, ale z drugiej strony z bardziej ograniczonym. Poza tym, powinny być to ekstrakty wykonywane sprawdzonymi i czystymi pod względem chemicznym metodami (przykładem są KSM-66 z ashwagandhy czy BCM-95 z kurkumy).
Inną opcją są sprawdzone preparaty w nalewce (ekstrakcja wodno-alkoholowa). Jeśli są dobrze przygotowane, postać płynna szybko się wchłania, ma pełne spektrum składników i zwykle zawiera w miarę wysoką ich koncentrację. Jest to wygodne pod względem praktycznym.
Osobiście zwykle korzystam z preparatów w tabletkach i kapsułkach, obecnie mam dwóch sprawdzonych producentów (Sri Sri Ayurveda i Aurospirul).
Czy i kiedy pojawiają się efekty?
Czas pojawienia się pierwszych efektów działania oraz ich zakres różnią się u poszczególnych osób. Podobnie jest także w przypadku leków syntetycznych, tym bardziej możemy się tego spodziewać po preparatach naturalnych.
Moment, od którego zaczyna się działanie adaptogenu, zależy w dużej mierze od stopnia rozregulowania organizmu, od wrodzonych indywidualnych cech metabolicznych, a także oczywiście od tego, na ile jest dobrze dobrany do potrzeb danej osoby oraz jaka jest aktywność samego preparatu.
Dla przykładu, w przypadku Ashwagandhy albo zestawu Narayana Kalpa + Shankapushpi niektóre osoby czują efekt uspokajający bardzo szybko, w czasie godziny od zażycia, a inne dopiero po kilku dniach stosowania (zwykle jednak nie później niż do tygodnia). Maksymalny czas, który warto poczekać, żeby upewnić się, czy działanie adaptogenu ma szansę się pojawić to 2, góra 3 tygodnie. Najczęściej jednak, jeśli działanie nie ujawnia się w czasie tygodnia, to rzadko się zdarza, że wystąpi po 2 lub 3 tygodniach.
Bywa czasem i tak, że namacalny efekt w ogóle się nie pojawia. Jeśli jednak na kogoś nie działa jakiś konkretny adaptogen, u tej samej osoby i w tym samym czasie może zadziałać inny. I to z dobrym skutkiem. Po prostu dany preparat może być źle dobrany do potrzeb konkretnej osoby. Podobne objawy mogą mieć różne podłoże – metaboliczne czy neurohormonalne – dlatego adaptogen, który dobrze wspiera jedną osobę, u innej może nie przynieść wyraźnego efektu.
Ponadto, jeśli jakiś adaptogen w danym momencie u kogoś nie działa, nie znaczy to, że u tej osoby już nigdy nie zadziała. Jeżeli poprawimy stan organizmu w inny sposób, np. zmienimy sposób odżywiania, uzupełnimy składniki odżywcze i włączymy aktywność fizyczną, często okaże się, że adaptogen, który wcześniej nie działał, zaczyna wykazywać namacalne efekty.
Jeśli organizm ma niedobory odżywcze, niestabilny poziom glukozy albo przewlekły niedobór snu, to próba uzyskania większej energii i lepszej regulacji samymi tylko adaptogenami może niestety przypominać poganianie zmęczonego konia. Zioła mogą wspierać regulację układu nerwowego i ułatwiać komórkom wytwarzanie energii, ale nie wyprodukują jej z powietrza, jeśli brakuje podstawowych zasobów: białka, żelaza, odpowiedniej podaży energii z pożywienia, witamin z grupy B, magnezu oraz regenerującego snu. W takiej sytuacji adaptogen może być pomocny, ale nie powinien być stosowany zamiast odbudowy biologicznych podstaw energii.
Pamiętajmy też, że chociaż działanie adaptogenów jest u wielu osób wyraźne, nie wytłumią zupełnie tego, co aktywnie podsycamy z poziomu psychiki. Na przykład działanie przeciwlękowe wyciszy niepokój wynikający z neurohormonalnego rozregulowania organizmu, np. na skutek przewlekłego pozostawania w stresie, ale nie usunie zupełnie niepokoju na bieżąco wywoływanego i podsycanego przez nas samych z poziomu umysłu – np. przez nawyk zamartwiania, negatywne uogólnienia, flashbacki emocjonalne, itp. Może go jednak złagodzić.
Kolejna kwestia jest taka, że niektóre źródła nie polecają przyjmowania tych preparatów roślinnych razem z lekami z grupy SSRI. Wynika to z dwóch powodów. Jednym jest duża ostrożność oparta na hipotezie, że potencjalnie mogłyby wystąpić niepożądane interakcje. Drugim jest koncepcja, według której działanie adaptogenów może być bardziej skuteczne bez leków SSRI. Dostępne badania oraz obserwacje praktyczne nie potwierdzają, aby w przypadku omawianych tu adaptogenów istotne niekorzystne interakcje z lekami z grupy SSRI były powszechnym problemem. Przeciwnie, obraz wyłaniający się z literatury jest raczej taki, że przynajmniej w części przypadków – szczególnie przy ostrożnym dawkowaniu – takie połączenie może przynieść dodatkowe korzyści.
Większej uwagi może wymagać różeniec górski, ze względu na jego bardziej aktywizujący profil działania i możliwe oddziaływanie na układy serotoninergiczne. Ryzyko niepożądanych reakcji wydaje się większe przede wszystkim wtedy, gdy równocześnie stosowane są wysokie dawki leków serotoninergicznych, kilka takich leków naraz albo gdy dana osoba jest szczególnie wrażliwa na tego typu oddziaływania. Jedno z badań, w którym oceniano korzystne efekty połączenia Rhodioli (czyli różeńca górskiego) z sertraliną (tj. lekiem z grupy SSRI) przytaczam dalej, przy opisie działania Rhodioli.
Oczywiście w przypadku równoczesnego stosowania leków psychotropowych warto omówić to z lekarzem, najlepiej takim, który rozumie także sposób działania preparatów roślinnych – zwłaszcza jeśli pojawiają się nietypowe reakcje albo planowane są zmiany dawkowania.
Sposób dawkowania
Do dawkowania podchodzi się indywidualnie, ale istnieją pewne ogólne zasady przy dobieraniu porcji przyjmowanych adaptogenów, czy to w tabletkach czy w postaci nalewki.
Zaczyna się od dawki podstawowej, czyli takiej, która u wielu osób jest skuteczna. Preparaty przyjmuje się od dwóch do czterech razy na dobę, co wynika z czasu działania pojedynczej dawki zioła oraz zależy od pory dnia, w której chcielibyśmy odczuwać maksymalne efekty. Dla przykładu na działaniu podnoszącym energię może zależeć nam bardziej w ciągu dnia niż wieczorem, kiedy potrzebujemy wyciszenia przed snem.
Typowa porcja to 1 do 2 tabletek lub kapsułek przyjmowanych 3 razy dziennie (po posiłkach lub razem z posiłkami). W przypadku nalewek standardowa porcja to zazwyczaj 15 kropli, 3 razy dziennie. Po czym obserwujemy efekty w kolejnych dniach przyjmowania.
Najczęstszy zakres dawek nalewek mieści się w zakresie między 5 a 20 kroplami, przyjmowanymi 2 lub 3 razy dziennie. Porcja maksymalna to zwykle 30 kropli na raz, przyjmowane 2-3 razy dziennie (choć taka ilość potrzebna jest rzadko). Natomiast u niektórych osób wystarczające działanie pojawia się już przy 5 kroplach (np. u kobiet o drobnej budowie, czy osób wrażliwych na dany adaptogen). Najczęściej jest to 10-15 kropli, przyjmowane 2 lub 3 razy dziennie.
Tak, jak pisałem prościej jest korzystać z pomocy lekarza medycyny ajurwedyjskiej albo tradycyjnej chińskiej. Wynika to z tego, że dawkowanie dobieramy do własnych potrzeb, do cech metabolicznych naszego organizmu, a potem stopniowo nanosimy korekty (na kolejnych wizytach kontrolnych albo obserwując własny organizm). W przypadku preparatów wpływających na stan emocjonalny, właściwą dawkę ustalamy słuchając sygnałów z ciała i obserwując samopoczucie. Jeśli efekty są zadawalające, można kontynuować przyjmowanie w tej samej dawce.
Działanie zioła utrzymuje się zwykle przez 6 do 8 godzin po przyjęciu. Porę dnia, w której przyjmujemy adaptogen dobieramy zależnie od swoich potrzeb: czy zależy nam bardziej na działaniu preparatu w ciągu dnia czy podczas snu, czy może przez całą dobę. Jeśli zależy nam na działaniu uspokajającym tylko rano i wieczorem, wystarczą więc 2 dawki (obejmą odpoczynek nocny oraz początek dnia pracy). Jeśli zależy nam na działaniu przez całą dobę potrzebne będą 3 dawki, a u niektórych osób 4. Celem jest minimalna porcja dająca oczekiwany efekt. Trzeba więc to wypróbować.
Warto tutaj dodać, że w momencie, kiedy przestaje działać pojedyncza dawka niektóre osoby mogą odczuwać krótkotrwałe, łagodne nasilenie objawów, które trwa około godziny. Jest to związane z tym, że kończy się działanie przyjętej dawki preparatu.
Co zrobić, jeśli przy dawce początkowej nie odczuwamy żadnego działania przez pierwszych kilka dni? Czekamy nie więcej niż tydzień i możemy zwiększyć przyjmowaną porcję o 3-5 kropli. Potem ponawiamy to w razie potrzeby, nie przekraczając 30 kropli jednorazowo. Tak jest w przypadku nalewek. W przypadku preparatów w tabletkach czy kapsułkach zwiększamy o jedną. Nie należy przekraczać maksymalnych dawek dla danego zioła, które są zwykle podane na stronach internetowych poświęconych medycynie ajurwedyjskiej lub tradycyjnej chińskiej (TCM).
Niektórzy zalecają przyjmowanie kropli w pewnym odstępie od posiłku, żeby przyspieszyć wchłanianie. Wtedy trzeba spożyć je co najmniej 15 min przed jedzeniem, ewentualnie godzinę po. Nie jest to jednak konieczne, spożyte z jedzeniem i tak powinny się dobrze wchłonąć. Możemy też dodatkowo lekko przyspieszyć wchłanianie trzymając preparat przez kilka sekund w ustach, o ile smak nalewki nam na to pozwala. Inna możliwość to dodać krople do niewielkiej ilości wody i wypić.
Dawkowanie preparatów w tabletkach czy kapsułkach ma analogiczne reguły. Tak jak pisałem, zwykle zaczynamy od jednej lub dwóch tabletek przyjmowanych 3 razy dziennie. I także obserwujemy efekt działania, żeby dokonać ewentualnie potrzebnych korekt.
Wymienione w dalszej części adaptogeny można bezpiecznie przyjmować przez długi okres. Typowo są to co najmniej 3 miesiące albo dłużej. Jednak lekarz może zmienić preparat w krótszym czasie, jeśli na wizycie kontrolnej uzna, że zmieniły się potrzeby organizmu (np. poziom energii jest już wystarczająco dużo i zamiast dalszego podnoszenia energii potrzebne jest łagodne działanie tonujące). W przypadku stosowania przez wiele miesięcy, po pół roku można zrobić próbę odstawienia, żeby zorientować się, na ile wsparcie adaptogenu jest jeszcze nam potrzebne. Po tym – w razie potrzeby – można kontynuować. Pamiętajmy, że po wielomiesięcznym okresie przyjmowania adaptogen odstawiamy stopniowo, przez około tydzień lub dwa zmniejszając jego ilość. Wynika to z tego, że organizm nie lubi nagłych zmian.
Łączyć czy przyjmować oddzielnie?
Niektóre z adaptogenów działają ze sobą synergistycznie i nie tylko można, ale nawet warto je łączyć. Jednak nie jest łatwo dobrać samemu odpowiedni zestaw, bo trzeba wtedy obserwować wypadkową efektów. Pomoże nam w tym kompetentny lekarz medycyny ajurwedyjskiej lub tradycyjnej chińskiej.
Jeśli chcemy stosować je samodzielnie, łatwiej będzie nam poznać i zrozumieć działanie poszczególnych adaptogenów na własny organizm sprawdzając je oddzielnie. Inaczej efekty się nałożą i nie będziemy wiedzieli, które pochodzą od jakiego adaptogenu.
Ma to praktyczne znaczenie, bo czasem jakieś dwa adaptogeny uspokajające, działające synergistycznie, w sumarycznym działaniu mogą u konkretnej osoby wywołać senność, zamiast tylko oczekiwanego odprężenia. Znając wcześniej ich oddzielne działanie oddzielne, łatwiej będzie nam dobrać sobie zmniejszone dawki, a także zorientować się czy łączny efekt ma dla nas dodatkowe walory.
Działa to też w drugą stronę, działanie jednego adaptogenu może nie być wystarczające, ale już ich połączenie może dawać zadowalające efekty.
Dla przykładu, jeśli chodzi o zestaw o działaniu przeciwlękowym i relaksującym szczególnie cenię połączenie wieloskładnikowego preparatu w tabletkach Narayana Kalpa (działanie przeciwlękowe) z ziołem Shankapushpi, które dodatkowo tonuje dosze Pitta i Vata (wycisza nadmierne pobudzenie, rodzaj „ADHDowego” przyspieszenia). Dodatek Shankapushpi nie będzie jednak równie korzystny dla stonowanych osób z dominującą doszą Kapha, u których może zbytnio nasilać spowolnienie. Pojedyncza dawka takiego połączenia (po jednej tabletce każdego preparatu) zaczyna działać po około godzinie od spożycia, a działanie utrzymuje przez około 6 godzin. I w takich odstępach czasu należy przyjmować kolejne dawki. Dla niektórych osób lepszym jednak zestawem będzie Narayana Kalpa z Brahmi, a czasem z jeszcze niewielkim dodatkiem Ashwagandhy.
Część osób ceni połączenie Ashwagandhy z Rhodiolą albo Schisandry z Rhodiolą, przyjmowane w proporcjach znajdujących się w zakresie między 5:1 a 15:1 (może to być np. 10 kropli Ashwagandhy i 1-2 krople Rhodioli). Przy czym łączna porcja jednorazowa powinna się mieści w zakresie dawkowania dla pojedynczego adaptogenu.
Indywidualne dobieranie rodzaju oraz dawki adaptogenu
Działanie adaptogenów często jest zadowalające, a poprawa nastroju wyraźna. Trzeba się jednak też liczyć z różnicami w odczuwanych efektach, zależnie od cech organizmu danej osoby, stanu zdrowia, kondycji psychicznej, i oczywiście, od typu adaptogenu oraz jego dawki.
Adaptogeny najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy organizm ma podstawowe zasoby do odpowiedzi na ich działanie i gdy są dobrane do konkretnego wzorca. Inaczej będziemy myśleć o osobie zmęczonej, ale napiętej, inaczej o osobie sennej i spowolnionej, a jeszcze inaczej przy przewadze niespokojnego pobudzenia.
Przy zmęczeniu połączonym z napięciem bardziej myślałbym o łagodnym wsparciu regulacji, na przykład o Ashwagandzie albo preparacie Narayana Kalpa. Przy senności i spowolnieniu bardziej pasowałby kierunek aktywizujący, na przykład Rhodiola przyjmowana rano lub przed południem. Przy pobudzeniu, lęku, drażliwości i przyspieszeniu układu nerwowego większy sens miałoby działanie tonujące, na przykład Narayana Kalpa albo Shankapushpi, przyjmowane razem lub oddzielnie.
Nie chodzi więc o to, żeby po prostu „dodać adaptogen na stres”, tylko żeby dobrać preparat do aktualnego wzorca organizmu. Zbyt silne wyciszenie może pogłębić senność, a zbyt mocne pobudzenie może nasilić napięcie. Dlatego w praktyce zaczynałbym od małych dawek, obserwował reakcję przez kilka dni i szukał minimalnej dawki dającej oczekiwany efekt.
Częsty scenariusz to efekty pozytywne, zgodne z oczekiwaniami. W takiej sytuacji możemy zostać przy zastosowanej porcji lub testowo zmniejszyć ją o 2-3 krople i sprawdzić czy efekt pozytywny utrzyma się bez zmiany (szukając minimalnej działającej dawki).
Zanim przedstawię kilka przykładowych scenariuszy możliwych działań nieoptymalnych, chcę podkreślić, że będzie nam dużo łatwiej uczyć się o działaniu adaptogenów, jeśli przez pewien czas będziemy je najpierw stosowali pod okiem doświadczonego lekarza medycyny ajurwedyjskiej albo tradycyjnej chińskiej. Początkowe kilka miesięcy, w trakcie których lekarz będzie dobierał zioła na wizytach kontrolnych, stosownie do naszego zmieniającego się stanu, to cenna okazja do nauki o ich wpływie na nasz organizm.
Wracając do efektów niechcianych, jednym z nich może być zbytnie rozleniwienie albo obniżona bystrość w formułowaniu myśli, co zdarza się u niektórych osób po Schisandrze, a u innych przy zbyt dużej dawce Rhodioli. Należy wtedy zmniejszyć porcję o 3-5 kropli, bo przyczyną tego najczęściej jest właśnie zbyt duża dawka.
Jeśli jednak w trakcie zmniejszania porcji (np. w krokach po 3-5 kropli) dochodzimy do momentu, kiedy znika efekt niepożądany, ale razem z nim znika też jakikolwiek efekt działania, znaczy to, że dany adaptogen, w tym konkretnym czasie nie jest propozycją dla nas.
Bywa też i tak, że od początku mało uchwytne jest jakiekolwiek działanie. W tym wypadku pierwszym krokiem powinno być zwiększenie dawki. Zwiększamy dawkę (np. po 5 kropli) do momentu, kiedy dojdziemy do maksymalnej jednorazowej porcji (30 kropli). Jeśli to nie pomoże, dany adaptogen (przynajmniej w tym określonym czasie) nie jest dla nas.
Bardziej uważni obserwatorzy własnego samopoczucia i doznań w ciele nierzadko zorientują się, że uzyskiwane efekty mogą być mieszanką i pewną wypadkową zmian oczekiwanych oraz takich mniej wygodnych. Potrzebna jest wtedy kalibracja dawki.
Może to oznaczać wyraźnie mniej irytacji, ale też trochę mniej zapału do działania (co czasem zdarza się po Rhodioli albo przy zbyt dużej dawce Shankapushpi). Niekoniecznie jest to zupełny brak zapału, ale jest go mniej. Każdy inaczej wyczuje ten balans korzyści i ograniczeń. Wtedy jest kwestią indywidualnego wyboru czy taki balans danej osobie pasuje.
Shankapushpi poza tym, że wspiera działanie przeciwlękowe (równoważenie doszy Vata), także dobrze uspokaja pobudzenie w układzie nerwowym, w tym skłonność do łatwej irytacji towarzyszącej pewnym typom nastroju depresyjnego (równoważenie doszy Pita). Jednak w zbyt dużej ilości może działać lekko przygnębiająco na nastrój, zwłaszcza u osób z dominującą doszą Kapha. Jeśli jednak poczujemy się smutni czy trochę apatyczni, wystarczy zmniejszyć dawkę (np. jedna kapsułka zamiast dwóch) i przyjąć dodatkowo przez 2 lub 3 dni Ashwagandhę, która podniesie poziom energii i nastrój.
Z kolei Brahmi działa m.in. przeciwlękowo (je też można łączyć z Narayana Kalpa) oraz podnosi sprawność poznawczą – ożywia umysł. Jednak w zbyt dużej ilości może wywołać efekt podobny do łagodnego ADHD, tzn. zbyt rozbieganych myśli (nadmiar „ożywienia” intelektualnego). Wystarczy wtedy lekko zmniejszyć dawkę i przez 2 dni przyjmować dodatkowo Shankapushpi, żeby uspokoić umysł.
Po Schisandrze niektóre osoby mają wyraźne, fabularne sny – jedni to lubią, inni nie. Poza tym, te same efekty możemy różnie postrzegać, zależnie od okoliczności. Dla przykładu, chociaż efekt lekkiej ospałości lub rozleniwienia w porze wieczornej, przed pójściem spać może być korzystny i przyjemny, to z rana, kiedy zaczynamy dzień i potrzebujemy ożywienia, już nie. Możemy wtedy dobrać inną dawkę z rana, a inną wieczorem.
Ze względu na specyfikę każdego organizmu pozostaje więc do indywidualnego sprawdzenia czy po danym adaptogenie poczujemy się komfortowo oraz przy jakiej dawce. Czasem trzeba po prostu zmienić porcję, porę dnia lub rodzaj danego adaptogenu.
Trzeba też pamiętać, że efekty działania adaptogenu zależą od ogólnego stanu organizmu, w tym od jego odżywienia. Niedobory witamin, minerałów czy egzogennych aminokwasów mogą zmieniać odpowiedź na zioła. Organizm musi mieć zasoby pozwalające mu zareagować na dany adaptogen – z pustego i Salomon nie naleje. Żeby przestroić procesy biochemiczne, potrzebuje substancji, bez których nie mogą one przebiegać prawidłowo.
Jak rozpoznajemy za dużą dawkę?
Po tym, że działanie jest inne od oczekiwanego. Na przykład czujemy się ospali albo zbyt pobudzeni (zależnie od typu używanego adaptogenu i jego specyfiki działania). Albo oprócz odprężenia za bardzo nas też rozleniwia. Jedno i drugie to sygnał, że przyjmujemy zbyt dużą dla nas porcję. Robimy więc korektę w dół o 3-5 kropli i sprawdzamy efekty.
Jeśli jednak nawet na całkiem już małej dawce występuje jakiś niewygodny dla nas skutek działania adaptogenu, a przy dalszym zmniejszeniu przyjmowanej porcji znika w ogóle poczucie jakiegokolwiek działania – można przyjąć, że nie jest to adaptogen dla nas.
Ale warto potestować przez tydzień, zanim podejmiemy ostateczną decyzję o rezygnacji z niego. Warto też uwzględnić, że czasem organizm wychodząc z przewlekłego stresu może początkowo reagować rozleniwieniem na pojawiający się po długiej przerwie stan odprężenia…
Podsumowując
Adaptogeny mają szerokie spektrum działania i są bezpieczne. Przyjmowaną porcję dobieramy indywidualnie, a preparaty testujemy pojedynczo (zanim poznamy ich działanie na własny organizm – potem można zacząć je łączyć).
Najłatwiej je zacząć stosować pod okiem doświadczonego lekarza medycyny ajurwedyjskiej albo tradycyjnej chińskiej.
Przykładowe preparaty
Przedstawię krótko wybrane adaptogeny oraz wskażę konkretne preparaty, których działanie znam. Pochodzą one z firm Sri Sri Tattva, Aurospirul oraz od dwóch polskich producentów Magiczny Ogród i Mother’s Protect. Jeśli wymieniam konkretny produkt, robię to tylko ze względu na dążenie producenta do zapewnienia dobrej jakości. Zastrzegam jednak, że mój ranking firm, chociaż robiony w dobrej wierze i nie z powodów promocyjnych, jest subiektywny i obarczony ryzykiem pomyłki.
NARAYANA KALPA
Narayana Kalpa (Sri Sri Tattva) to bardzo ciekawy preparat w formie tabletek, zawierający mieszankę 9 ziół, w tym trzy bardzo cenione adaptogeny: Shankapushpi, Brahmi i Ashwagandhę. Jest to złożony i dobrze zbalansowany preparat renomowanej firmy Sri Sri Tattva, która należy do międzynarodowej organizacji jogowej Art Of Living. Ma dobre działanie uspokajające i przeciwlękowe, ale nie wywołuje ospałości. Stosowany jest także w zaburzeniach snu, bo na skutek odprężenie ułatwia zaśnięcie. Typowo przyjmuje się go 3 razy dziennie po 1 albo (rzadziej) po 2 tabletki. Inna forma dawkowania to 2 tabletki na wieczór przed snem i 1 tabletka rano po obudzeniu.
Polecam poszukać sklepu, który oferuje preparat z rynku indyjskiego – będzie tańszy a jakość będzie co najmniej tak samo dobra, jak w wersji na rynek europejski. Moje doświadczenie jest takie, że poszczególne partie tego preparatu z rynku indyjskiego mają stabilny i porównywalny poziom aktywności.
W zależności od potrzeb może być przyjmowany z dodatkową porcją jednego z adaptogenów, które i tak zawiera już w swoim składzie, jak Shankapushpi, Brahmi czy Ashwagandha. Na przykład w schemacie 1 tabletka Narayana Kalpa (Sri Sri Tattwa) + 1 kapsułka Shankapushpi (Aurospirul) przyjmowane 3 razy dziennie. Dodanie innego preparatu oczywiście będzie zmieniało działanie.
SHANKAPUSHPI
Shankapushpi (Convolvulus pluricaulis) nie jest tradycyjnie klasyfikowane jako adaptogen w ścisłym znaczeniu tego terminu, ale spełnia wiele funkcji, które przypominają działanie adaptogenów. W Ajurwedzie zalicza się je do grupy medhya rasayana, czyli ziół wspierających umysł i układ nerwowy, co ma pewne cechy wspólne z adaptogenami. Opisałem je wcześniej, w sekcji „Indywidualne dobieranie rodzaju oraz ilości adaptogenu”.
ASHWAGANDHA
Ashwagandha to jeden z cenionych adaptogenów o działaniu uspokajającym (przeciwlękowym) i w pewnym stopniu przeciwdepresyjnym, a przy tym łagodnie podnoszący poziom energii. Może trochę przereklamowany obecnie, jako uniwersalne remedium na niemal wszystko, a przy tym pozbawione całkowicie niechcianych efektów. Ashwagandha znana jest w medycynie ajurwedyjskiej, ale nie w TCM. Jej pełny profil działania jest szerszy i wykracza poza wpływ na układ nerwowy. M.in. normalizuje funkcję tarczycy czy reguluje poziom cukru we krwi. Równoważy doshe Vata i Kapha.
INFO: U osób z dominującą doshą Pitta może nadmiernie ją nasilać przy zbyt dużych dawkach lub długotrwałym stosowaniu, co na poziomie psychicznym będzie przekładać się na większą impulsywność, łatwość reagowania złością czy większą skłonność do rywalizacji.
Jeśli chodzi o wybór preparatu, w dobrej jakości i cenie można kupić np. nalewkę z Magicznego Ogrodu (polska firma zielarska istniejąca ponad 15 lat). Przykład polskich stron z szerokimi informacjami o właściwościach rośliny: 1) naukowiec i dydaktyk fitoterapeuta, dr Henryk Różański https://rozanski.li/1028/witania-ospala-withania-somnifera-l-dunal-w-dawnej-i-wsplczesnej-fitoterapii/ oraz 2) ze strony producenta preparatów: https://mothersprotect.com/ashwagandha-kompendium-wiedzy/
SCHISANDRA
Schisandra (Cytryniec chiński / Chisandra chinensis) jest kolejnym adaptogenem wykazującym wpływ na stan psychiczny. Znany jest w tradycyjnej medycynie chińskiej (TCM), ale nie w ajurwedyjskiej. Właściwości lecznicze mają owoce. Zawarte w nich substancje regulują uwalnianie hormonów stresu, jak kortyzol, adrenalina, zapobiegając zbyt łatwemu uruchamianiu instynktownej reakcji walki lub ucieczki. Działają odprężająco w stanach napięcia. Poza tym wykazuje inne efekty zdrowotne, m.in. może wspierać aktywność enzymatyczną wątroby, działać przeciwzapalnie i regulować wydzielanie hormonów płciowych.
INFO: Rzadko zdarza się, że w pierwszych dniach przyjmowania preparatu Schisandry mogą pojawić się reakcje paradoksalne, jak większa skłonność do irytacji czy momenty przygnębienia, zanim ujawni się efekt uspokajający i podnoszący nastrój. Trzeba wtedy lekko zmniejszyć przyjmowaną porcję i poczekać. Dla większości osób efekty te ustępują w miarę adaptacji, a Schisandra zaczyna działać uspokajająco oraz podnosząco na nastrój. Jeśli jednak początkowe nietypowe objawy są intensywne lub długotrwałe, warto przerwać suplementację i rozważyć konsultację z lekarzem TCM.
Na rynku dostępna jest m.in. nalewka – ekstrakt wodno-alkoholowy – z owoców Cytryńca chińskiego firmy Magiczny Ogród. Inną opcją preparatu na bazie Schisandry jest nalewka o nazwie Aura. Zawiera mieszankę dwóch adaptogenów (Schisandry, z małym dodatkiem Rhodioli). Jest to preparat firmy Mother’s Protect, która ma w ofercie nalewki z kilku najważniejszych adaptogenów.
Na marginesie wspomnę, że w mieszance Aura dodatek Rhodioli jest tak mały, że nasuwa to pytanie, na ile działanie wynikające z jego obecności będzie w ogóle odczuwalne, w odniesieniu do nalewki z samej tylko Schisandry. Nie mam wystarczającej liczby obserwacji, żeby to rozstrzygnąć. Ale można łatwo sprawdzić samemu, testując oba preparaty. Jeśli zauważymy, że dodatek Rhodioli poprawia profil działania preparatu względem nalewki z samej Schisandry, warto stosować mieszankę – gotową albo sporządzoną samodzielnie wg własnych proporcji.
Nie mam źródeł, które pozwalałyby określić na ile występuje jakaś istotna różnica między nalewkami tych dwóch polskich producentów, jeśli chodzi o jakość użytego surowca i sposób wytwarzania nalewki. Obie firmy deklarują dbałość o jakość i wydają się dokładać pewnych starań, co nie daje jeszcze pełnej gwarancji. To co je odróżnia na pierwszy rzut oka to znacząca różnica w cenie. Moim zdaniem wynika to głównie z odmiennej polityki promocji. Drugi producent jest aktywnie zaangażowany w propagowanie swojej marki i wiedzy na temat adaptogenów. Poza tym umożliwia zwrot bez ponoszenia kosztów w czasie 45 dni, jeśli efekt działania nie będzie zadowalający. Jestem zdania, że rzetelnie realizowana promocja jest zwykłym narzędziem w rozwoju marki i nie musi się dziać kosztem jakości produktów, chociaż działania marketingowe bywają różnie odbierane. Roboczo zakładam, że w obu preparatach używany surowiec i proces ekstrakcji są odpowiedniej jakości.
Na stronie Mother’s Protect dostępny jest też mini test, który podpowiada, jaki adaptogen warto wybrać na obecny moment. Jest to ciekawe ułatwienie. Do zrobienia pod linkiem: https://mothersprotect.com/test-adaptogeny/ Test można potraktować z lekkim przymrużeniem oka, bo nie zawsze podpowiedź będzie precyzyjnie trafiona i nie może zastąpić konsultacji z lekarzem ajurwedyjskim czy TCM. Jest to jednak wstępna, pomocna wskazówka.
Przykład strony (producenta) z informacjami o właściwościach rośliny: https://blog.magicznyogrod.pl/cytryniec/
RHODIOLA
Rhodiola, czyli różeniec górski (Rhodiola rosea), również należy do grupy kilku adaptogenów wykazujących wpływ na stan psychiczny, poza regulowaniem innych aspektów zdrowia. Nie jest klasycznym ziołem ajurwedyjskim, natomiast w tradycjach azjatyckich pojawia się raczej w kontekście medycyny tybetańskiej, mongolskiej i chińskiej.
Jej działanie jest trochę inne niż Ashwagandhy czy Schisandry. Korzeń Rhodioli wycisza wprawdzie reakcję na stres, tak jak te dwa pozostałe adaptogeny – m.in. poprzez wpływ na regulację hormonów stresu, takich jak kortyzol – co może zmniejszać skłonność do zbyt łatwego uruchamiania reakcji walki lub ucieczki. Jednak Rhodiola, poza działaniem antystresowym, w większym stopniu niż Ashwagandha podnosi poziom energii i wydolność fizyczną. Tym bardziej różni się od Schisandry, która raczej głównie wycisza. Poza tym różeniec może poprawiać obniżony nastrój, a u niektórych osób zwiększać koncentrację. Z tego powodu częściej bywa stosowany przy objawach depresyjnych niż przy lękowych, zwłaszcza gdy obniżonemu nastrojowi towarzyszy drażliwość, łatwość reagowania irytacją i złością.
Jako ciekawostkę podaję przykład jednego ze współczesnych badań z 2020 roku, w którym oceniano zastosowanie Rhodioli razem z sertraliną w leczeniu depresji: „Antidepressants effects of Rhodiola capsule combined with sertraline for major depressive disorder: A randomized double-blind placebo-controlled clinical trial” (https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32090788/).
Ze względu na bardziej aktywizujący profil działania, a także możliwe oddziaływanie na układy serotoninergiczne, różeniec wymaga większej ostrożności u osób przyjmujących leki przeciwdepresyjne, zwłaszcza kilka leków wpływających na serotoninę naraz albo wysokie dawki takich leków. Nie oznacza to, że połączenie jest z założenia niebezpieczne – przywołane badanie pokazuje, że może być również korzystne – ale warto zachować uważność na nietypowe reakcje i nie zwiększać dawek pochopnie.
Na rynku dostępne są różne preparaty, wśród nich nalewka z firm Magiczny Ogród oraz Mother’s Protect. Nie potrafię jednak określić czy istnieje, a jeśli tak, to na ile istnieje jakaś różnica jakości między preparatami tych dwóch producentów.
INFO: W trakcie stosowania Rhodioli zaleca się przyjmowanie witaminy B complex oraz magnezu.
Przykład strony z informacjami o właściwościach rośliny: https://www.magicznyogrod.pl/rozeniec_gorski_korzen_rhodiola.html
Grzyby lecznicze
Grzyby lecznicze to osobny temat, który wymagałby oddzielnego artykułu. W kontekście adaptogenów warto jednak wiedzieć, że w mykoterapii wschodnioazjatyckiej, zwłaszcza chińskiej, soplówka jeżowata i kordyceps od dawna należą do cenionych grzybów leczniczych. W tradycyjnym ujęciu kordyceps wiązano głównie z odbudową sił i witalności, a soplówkę z odżywianiem i regeneracją organizmu. Współczesne badania opisują te intuicje innym językiem: kordyceps pojawia się w kontekście metabolizmu energetycznego komórek, w tym neuronów, i odporności na zmęczenie, a soplówka – w kontekście funkcji poznawczych, neuroplastyczności i procesów regeneracyjnych w układzie nerwowym. Z tego powodu te dwa grzyby mogą się dobrze uzupełniać, kiedy są przyjmowane razem.
Z tego, co obecnie wiemy o mechanizmach działania kordycepiny – jednego z ważnych składników aktywnych Cordyceps militaris – jej wpływ nie przypomina prostego pobudzenia układu nerwowego. Kordycepina może oddziaływać na układ adenozynowy, związany z regulacją czuwania, odpoczynku i snu, a także na AMPK, czyli ważny enzym uczestniczący w regulacji metabolizmu komórkowego. Szlak AMPK pomaga komórkom lepiej zarządzać energią, zwłaszcza w sytuacjach obciążenia, gdy rośnie ryzyko spadku dostępności ATP. Przez wpływ na receptory adenozynowe kordycepina może też zmniejszać nadmierną pobudliwość neuronalnego „tła”, co bywa odczuwane jako mniej wewnętrznego szumu i większa przejrzystość. Dlatego efekt kordycepsu nie musi przypominać typowej stymulacji, lecz raczej spokojniejszą energię i lepszą organizację stanu czuwania.
Soplówka jeżowata (Hericium erinaceus) wnosi do tego inny wymiar działania. Jest badana przede wszystkim pod kątem możliwego wpływu na czynniki neurotroficzne, takie jak NGF, związane z regeneracją i plastycznością układu nerwowego. Można więc powiedzieć, że kordyceps może działać bardziej przez regulację energii i rytmu czuwania, a soplówka przez wolniejsze wsparcie procesów związanych z odbudową i funkcjami poznawczymi.
Takie połączenie ciekawie koresponduje z tym, co tradycyjna medycyna chińska opisywała jako shén míng – jasność ducha i umysłu. Chodzi o stan, w którym przytomność nie wynika z napięcia ani pobudzenia, lecz ze spokojnej wewnętrznej organizacji. W języku współczesnym można by powiedzieć, że jest to raczej stan klarownego, dobrze uregulowanego czuwania niż zwykłego „nakręcenia”.
Takie zestawienie może być interesujące zarówno dla osób pracujących umysłowo, jak i dla osób aktywnych fizycznie. Zwykle stosuje się je rano lub około południa, zwłaszcza jeśli kordyceps działa u danej osoby aktywująco i przyjęty później mógłby utrudniać zasypianie. Trzeba jednak obserwować własną reakcję, bo działanie może zależeć od organizmu, dawki, pory przyjęcia i konkretnego preparatu. U niektórych osób kordycepina może wspierać również głębszy, bardziej regenerujący sen – wtedy korzyści mogą pojawiać się zarówno w ciągu dnia, jak i podczas nocnego odpoczynku.
Ciekawym przykładem preparatu o takim profilu jest dla mnie WonderBee® Superfood & Mushroom – funkcjonalna pastylka do żucia, która zawiera m.in. ekstrakty z soplówki jeżowatej i kordycepsu. Moje subiektywne odczucie działania tej kombinacji to spokojniejszy, a zarazem bardziej klarowny stan umysłu. Oczywiście nie traktowałbym tego jako zamiennika pracy nad sobą ani jako rozwiązania uniwersalnego.
Podsumowanie
Chociaż adaptogeny nie zastąpią pracy wewnętrznej, to mogą być cennym wsparciem na pewnych etapach życia. Warto abyśmy je najpierw stosowali pod okiem doświadczonego lekarza medycyny ajurwedyjskiej albo tradycyjnej medycyny chińskiej. Pierwsze miesiące pod opieką lekarza, który dobiera zioła na wizytach kontrolnych w zależności od zmieniającego się stanu pacjenta, to cenna okazja do nauki o ich wpływie na organizm. Wiele osób dobiera je jednak również samodzielnie, z dobrym efektem.
Adaptogeny mogą być doskonałym wsparciem w poprawie zdrowia psychicznego i fizycznego, ale ich skuteczność zależy od indywidualnych potrzeb, jakości preparatów i równoległego rozwoju wewnętrznego. Tym niemniej, kiedy są dobrze dobrane, niektórym osobom „ratują wręcz życie”, pomagając w powrocie do równowagi emocjonalnej i metabolicznej. Nie zastąpią jednak dbałości o prawidłowe odżywianie, ruch i sen.
O autorze
Paweł Malinowski – psychoterapeuta i lekarz. Od ponad 20 lat łączy podejście psychodynamiczne ze współczesną wiedzą o neurobiologii, regulacji emocji, znaczeniu doświadczeń relacyjnych oraz całościowym podejściu do zdrowia. Autor książki „Umysł, ciało, duchowość”. Więcej o mojej pracy można przeczytać w zakładce O mnie.



